Skip links

Inwestujesz w siebie?

Rano obudziłam się z bólem głowy.

Ale nie dlatego, że „musiałam iść do pracy”. Po prostu miewam migreny, gdy aura za oknem jest, jaka jest. Pamiętam w korporacji, kiedy przez pewien czas moim szefem był Holender. Jednym  z największych jego odkryć o Polsce było łączenie wpływów pogodowych z samopoczuciem i bólem głowy. Inne odkrycie skończyło się urlopem na żądanie, po wieczorze, kiedy to świętowaliśmy jego urodziny 😉

Ale nie zawsze tak było, że głowa w poniedziałek bolała mnie tylko z powodu niskiego ciśnienia za oknem. A zaczynała pulsować już w niedzielę wieczorem.

Też tak masz? Że już druga połowa niedzieli „nie jest fajna”, bo myśli lecą Ci w kierunku pracy?

U mnie przełomem, kiedy to się zmieniło było podjęcie działania w kierunku zmiany. Co zrobiłam?

Zainwestowałam w szkolenie, które kosztowało wtedy kilka tysięcy. Tak, ból głowy pojawił się w momencie, kiedy mój palec zawisnął nad guzikiem: kupuję. I wraz z nim usłyszałam ten głos:

– Ej Gośka, po choinkę Ci to. Przecież Ty WSZYSTKO wiesz…

Tym razem poczułam, że nie mogę dłużej stać w miejscu i liczyć na to, że życie samo się zmieni. Wiedziałam, że albo podejmę decyzję, albo za rok znajdę się dokładnie w tym samym miejscu – z tym samym bólem głowy, z tym samym poczuciem, że…przecież wiem wszystko, ale i tak nic się nie zmienia.

Kliknęłam. Zainwestowałam w siebie. I wiesz co? To szkolenie otworzyło drzwi do zmiany. Nie tylko nauczyłam się nowych rzeczy – otworzyło mi oczy na możliwości, które wcześniej były dla mnie niewidoczne. Poznałam ludzi, którzy myślą podobnie, którzy odważyli się na więcej i inspirowali mnie każdego dnia.

W tamtym momencie zaczęła się moja przygoda z życiem, które buduję sama, krok po kroku. I kiedy zaczęłam realizować swoje plany i robić rzeczy, które naprawdę sprawiają mi przyjemność, bóle głowy zaczęły zdarzać się rzadziej. Moje ciało przestało protestować przeciwko życiu, którego nie lubiłam. Reagowało już tylko…na pogodę 😉

Dzisiaj, kiedy patrzę wstecz, jestem wdzięczna tej Gosi, która wbrew wątpliwościom, wbrew wewnętrznemu krytykowi, wbrew temu, co mówiły jej „rozsądne” myśli, kliknęła przycisk „Kupuję”.

Nadal inwestuję w szkolenia, świadomie wybieram swoich mentorów i mentorki. Nie wyobrażam sobie inaczej. Wiem, że wiedza osób, którzy już są, tam gdzie ja chcę dojść, jest bezcenna. Oczywiście ona kosztuje. Ale przecież, za wiedzę się płaci.

I tego chcesz, prawda? Chciałabyś monetyzować swoją wiedzę i doświadczenie? I zgaduję, że marzysz także o stawkach premium. One są możliwe, bo proces mentoringu kariery to nie jest 1 spotkanie z klientem. A przynajmniej 5-7 sesji.

To dlaczego sama boisz się zainwestować w swój rozwój? Jeśli nie doświadczysz zakupu produktu rozwojowego premium, trudno będzie Ci potem samej wyceniać się wysoko.

Tak to działa.

 

Na stronie używamy niezbędnych funkcjonalnych ciasteczek.